20/06/2011

czy posyłać dzieci na religię?

w tej chwili na BLIP-ie toczy się dyskusja o tym, czy posyłać dzieci na religię, jeśli dziecko chce. pytanie zadała osoba niewierząca. nie wiem, jak się dyskusja skończy, ale niektóre argumenty „przeciw” są naprawdę idiotyczne i kompletnie nie uwzględniają pożytków, które może komuś (w tym przypadku dziecku) dawać religia. zabawne, że akurat te argumenty podnoszone są przez osoby nieposiadające dzieci. 

oczywiście zupełnie inną sprawą jest to, jak będzie prowadzona nauka religii w szkole, gdzie uczęszcza dane dziecko, ale akurat tego rozmowa nie dotyczyła. raczej zeszła na temat: Kościół jest be – podaj przykłady. chyba jestem stary, bo te akurat dyskusje przerabiałem już jakiś czas temu…

Komentarzy: (21)

  1. 20/06/2011
    szprota said...

    A konkretnie które argumenty?

  2. 20/06/2011
    bart said...

    I konkretnie jakich pożytków?

    • 20/06/2011
      miguelm75 said...

      nie jestem dzieckiem, więc trudno mi wymyślić coś od ręki. niemniej sprowadzanie dyskusji do prezentów i złego wpływu klech jest chyba zbytnim uproszczeniem.

  3. 20/06/2011
    szprota said...

    @szła w stronę Kościoła jako źródła różnych złych rzeczy w głowie: a to jest idiotyczne, bo?

    • 20/06/2011
      miguelm75 said...

      nie napisałem, że to idiotyczne, ale niektórym ludziom przynależność do Kościoła załatwia różne rzeczy, niezależnie od tego, co wy myślicie na ten temat.

  4. 20/06/2011
    bart said...

    W takim razie nie pozostaje nic, jak tylko powiedzieć: brawo, wreszcie jakieś merytoryczne argumenty.

    • 20/06/2011
      miguelm75 said...

      zrozumiałem ironię, dziękuję :-)

      przykład na szybko: przynależność do grupy, kontakt z wyższą świadomością/istotą duchową i takie tam.

      • 20/06/2011
        bart said...

        W sensie: konformizm, wiara w zabobony i takie tam?

        • 20/06/2011
          miguelm75 said...

          to za to było bardzo merytoryczne, zero wycieczek osobistych :]

          • 20/06/2011
            bart said...

            No zaraz, gdzie tu jakaś wycieczka osobista? Mówisz o przynależności do grupy – ja ci odpowiadam, że ta przynależność do grupy odbywa się kosztem osobistych poglądów rodzica, a więc uczy dziecko, że warto być konformistą. Mówisz o kontakcie z wyższą świadomością – dla mnie jako ateisty jest to jakiś zabobon, żadna wartość dodana.

            Ale jak chcesz, to masz wycieczkę osobistą: na razie cały twój wpis i komentarze to smętne pierdololo "nie macie racji, ja ją mam, ale nie powiem wam dlaczego". Jeśli już nazywasz jakieś argumenty idiotycznymi, to je skontruj, a nie smęć o "kontakcie z wyższą świadomością".

          • 20/06/2011
            miguelm75 said...

            w tej chwili nie mam za bardzo czasu na dłuższą wypowiedź, więc napisałem o dwóch rzeczach tylko.

            nie napisałem, że mam rację, ani że wy jej nie macie.

  5. 20/06/2011
    szprota said...

    Napisałeś "niektóre argumenty „przeciw” są naprawdę idiotyczne", uzasadniając to tym, że dyskusja zeszła na szkodliwość kościoła. "Niektórym ludziom przynależność do Kościoła załatwia różne rzeczy" – którym ludziom, jakie, z czego to wynika.

  6. 20/06/2011
    Gammon No.82 said...

    Re: kontakt z wyższą świadomoscią http://www.waligorski.art.pl/liryka.php?litera=d&…

  7. 20/06/2011
    szprota said...

    Albo nie ogarniam tego serwisu, albo zniknął mój komentarz. Not cool.

    • 20/06/2011
      miguelm75 said...

      komentarz już jest, durny spamołap.

      @załatwianie – napiszę póżniej.

      • 20/06/2011
        szprota said...

        Thx. Czekam.

  8. 20/06/2011
    agg said...

    "nie uwzględniają pożytków, jakie może dawać dziecku religia" ale jakie pożytki z punktu widzenia niewierzącego rodzica może dawać dziecku religia, poza dostosowaniem się do grupy?

    • 20/06/2011
      miguelm75 said...

      jaki był tak BTW sens zadawania tego typu pytania przez niewierzącego rodzica?

      • 20/06/2011
        agg said...

        Bo dziecko ponoć chce.

      • 20/06/2011
        sergiode said...

        ja miałem nie być ochrzczony z powodu ateizmu ojca, ale matka ochrzciła mnie w wieku 5-6 w Bolandzie, abym nie cierpiał z powodu wykluczenia w Hiszpanii. byłem nawet ministrantem dopóki po lekcjach religii w Bolandzie zauważyłem, że to jednak wielki pic na wodę.
        wniosek w Bolandzie lepiej nie posyłać dziecka na religię, bo stanie się wojującym antyklerykałem… :D

Dodaj komentarz